Rdza i antyrdza

Tutaj dyskutujemy na temat czołgów, transporterów i innych pojazdów wojskowych. Poruszamy tutaj także kwestie malowania maszyn, użycia bojowego, techniki wojskowej, historii itp. W tym dziale zamieszczamy zdjęcia pojazdów rzeczywistych.

Postprzez Przemyslaw » Czw Paź 08, 2009 9:37 am

źrodło - Die Wehrmacht z 8 grudnia 1943

Image
Image
Image

po przejzeniu wielu fotek w książkach mogę powiedzieć, ze zazwyczaj nie ma dużej ilości zadrapań i zardzewień, ale zdażają się foty z ewidentnymi śladami mocnej eksploatacji, choć są zdecydowanie w mniejszości.
Przemyslaw
 
Posty: 36
Rejestracja: Pon Paź 05, 2009 2:12 pm

Postprzez Jurgen » Pon Gru 07, 2009 10:56 pm

Dorzucę swoje trzy grosze do tematu rdzy.
Służyłem swojego czasu w brygadzie pancernej - co prawda w artylerii samobieżnej (Goździki), ale czołgi też miałem możliwość pooglądać.

Jeżeli chodzi o gąski - to doprowadzenie ich do stanu takiego jak w Marderze spowodowałoby, że po prostu rozpadłyby się przy próbie ruchu z powodów opisanych na forum - części bardziej podatne na korozję już by nie istniały.
Dobrą praktyką od czasów wojny jest by pojazd służący nawet za "nieruchomy punkt ogniowy" przynajmniej raz dziennie "przejechał się" choćby parę metrów (o ile zdoła) - nie tylko z uwagi na gąsienice, ale też na silnik, który potrzebuje smarowania.
Poza tym zupełnie normalną sprawą jest wymiana gąsek na nowe/nowsze - zwłaszcza w warunkach frontowych, kiedy od tego czy pojazd pojedzie zależy życie jego załogi. Praktyka była różna w tym względzie - ale tak mówi teoria.

Czołgi poddaje się praktyce nazywanej w WP "ropowaniem" - czyli po każdym myciu pojazdu jest on nacierany np. olejami (przepalonymi, of course) właśnie dla zabezpieczenia przed utlenianiem metalu.

Na poligonie widziałem postrzelane pojazdy, a podczas wypraw "bunkrowych" widziałem również postrzelane , kopuły bunkrów na przykład.
Ciekawie to wygląda na bunkrze wrześniowym koło Łomży - uszkodzenia od ognia ppanc mają po parę centymetrów wgłąb kopuły. Nigdzie nie ma rdzy więcej niż w miejscach nieuszkodzonych. Na poligonie czołgi-cele mimo uporczywego ostrzału rożnych kalibrów (miałem ten fart, że nasza jednostka jako tzw. PKU nie oszczędzała na amunicji) czołgi nie stawały się "rude". Jedyne przypadki mi znane to chyba tylko poprzez wypalenie ogniem. Farba na bazie ołowiu nie jest taka jak lakier na samochodach...

Zgadzam się z twierdzeniem, że część zwykłego "syfu" na pojazdach jest mylnie interpretowana jako rdzawy nalot.

Nie zmienia to faktu, że modle prezentowane w taki sposób bardzo mi się podobają - trzeba mieć talent, żeby uzyskać taki walor artystyczno-estetyczny. Ja o odbieram w ten sposób. I chylę czoła przed autorami takich prac. Ja tak nie robię nie dla tego, że to zło czy brak realizmu - tylko dla tego, że tak nie potrafię. Gdybym potrafił, to też robiłbym nierealistyczne ale artystyczne modele. Może kiedyś się nauczę.
Wymiatacie chłopaki.

Pozdrawiam
Awatar użytkownika
Jurgen
 
Posty: 13
Rejestracja: Nie Wrz 06, 2009 5:52 pm
Miejscowość: Olsztyn

Re: Rdza i antyrdza

Postprzez profos1 » Pią Maj 30, 2014 8:51 pm

Od dawna przyglądam się dyskusji na temat rdzy i śladów eksploatacyjnych. Ja osobiście preferuję pojazdy o nieznacznych śladach zabrudzeń i w zasadzie pozbawione rdzy. Skąd się to bierze? W zasadzie z realizmu. Powiem na własnym przykładzie. Jako były żołnierz i dowódca był bym skończony w przypadku utrzymywania zafajdanych pojazdów nawet w warunkach poligonowych. Każdy pojazd przechodził OC czyli obsługę codzienną zatem chwile gdy był naprawdę mocno zabłocony lub ubrudzony były naprawdę chwilami. I to wyłącznie na poligonach. W warunkach koszarowych wozy były często ropowane aby ładnie błyszczały i w przypadku ewentualnej kontroli stanowiły wizytówkę pododdziału. Oczywiście nie ma się to nijak do zasad zdrowego rozsądku. Ale...... W warunkach bojowych tak jak II wojna światowa bywało zapewne inaczej ale tu już moje doświadczenie nie sięga. Zapewne jednak to co widujemy na fotografiach to przypadki skrajne i często właśnie dlatego zyskujące przychylność fotografa. Zwyczajne, porządne wozy nie wzbudzają sensacji, nie pokazują trudów walki i dzielności "naszych" chłopców. Skopany i sponiewierany cudak to zupełnie inna bajka. Jeśli chodzi o rdzę to mam także pewne swoje przemyślenia oparte na własnych obserwacjach. W Nowogrodzie na skarpie nad Narwią jest ustawiony jako pomnik T-34-85. Ostatni raz farbę to on widział? Nawet nie usiłuję zgadywać kiedy. Stoi sobie nieboże pod chmurką, na deszczu, słońcu i śniegu. Łazi po nim często sporo zaciekawionych turystów. Na wszystkich krawędziach pancerza farba zdarta do golutkiej stali, a rdzy ile? ZERO!!! Pięknie za to widać wszystkie warstwy farby i podkładu przy wytarciach układające się w specyficzny sposób niczym warstwice na mapie. Pozdrawiam!
profos1
 
Posty: 1
Rejestracja: Pią Maj 30, 2014 8:32 pm

Poprzednia

Wróć do Rzeczywiste - pojazdy wojskowe

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość